O pomyśle budowy nowego meczetu w Kownie
Od kilku tygodni gorącym tematem jest pomysł budowy nowego meczetu w Kownie. Kłócą się o to politycy z pseudokonserwatywnej i pseudochrześcijańskiej partii „Związek Ojczyzny i Jedności Narodowej”. Proponują różne rozwiązania związane z muftiatami na Litwie.
We wszystkich tych sporach widać, że nie rozumie się istoty problemu islamu we współczesnym świecie, nie tylko na Litwie.
Wiadomo, że na Litwie przez wieki żyli muzułmanie – Tatarzy sprowadzeni w XIV wieku przez wielkiego księcia Witolda. Przez wieki żyli na Litwie w pokoju z Litwinami, a nawet zajmowali uprzywilejowaną pozycję, ponieważ pełnili zaszczytną służbę wojskową – bronili Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Dla litewskich Tatarów charakterystyczne było przekonanie, że nie powinni szerzyć swojej religii w katolickim kraju. Wyznawcy islamu zamykali się tylko w tej grupie etnicznej. Z biegiem czasu wielu Tatarów przeszło na katolicyzm, więc ogólna liczba wyznawców islamu malała.
Wszystko zmieniło się w czasach, gdy migracja światowa coraz bardziej rozprzestrzenia się na nowe obszary. Dzisiaj problem związany z islamem wynika nie z obecności mniejszości tatarskiej, ale z licznych grup migrantów inwazyjnych wyznających radykalne odmiany islamu. Niestety, mniejszość tatarska nie może poradzić sobie z tym procesem. Jest nieliczna i nie będzie miała wpływu na sytuację, gdy władze litewskie i UE prowadzą politykę zachęcającą do migracji muzułmanów do Europy.
Aby się obronić, musimy podjąć bardziej radykalne działania, a nie tylko sprawdzać w Prokuraturze Republiki Litewskiej, czy społeczność muzułmańska stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. To, że stanowi zagrożenie, jest oczywiste, a samo państwo litewskie jest temu winne, ponieważ pozwala na masową migrację na swoje terytorium.
Nie możemy pozwolić, aby na Litwie powstały nowe islamskie ośrodki religijne. Nowe meczety nie powinny być budowane ani w Kownie, ani gdziekolwiek indziej. Muzułmanie muszą wiedzieć, że na Litwie nikt na nich nie czeka. To zależy od każdego z nas. Jeśli wyraźnie wyrazimy swój sprzeciw, zareagują na to politycy, a także sami muzułmanie.
I jeszcze jedna rzecz. Jeśli chcemy, aby zatrzymać masową migrację kulturowo obcych wyznawców islamu, musimy wreszcie aktywnie iść na wybory i głosować na partie oraz ludzi, którzy aktywnie się temu sprzeciwiają, a nie wybierać znowu jakichś „pseudo-konserwatystów”.




Komentarze
Komentarze są moderowane. Różnice zdań są mile widziane, obraźliwe treści — nie.