W 2025 roku Donald Trump "zadekretował" zniszczenie starego-nowego świata, bo ma trochę ponad 30 lat. Dla historii to ułamek sekundy. Naprawdę żal mi ludzi, co uwierzyli w wizję Fukujamy, i myśleli, że jak było, tak będzie zawsze. Otóż historia się nie skończyła, tylko biegnie dalej i może wcale nie tak, jak nam by się chciało.
W czym jako katolicy musimy być pewni? Po pierwsze wierzymy w to, że Pan Bóg nie abdykował od świata, ale cały czas jest obecny w naszej historii. Nawet jeśli się wydaję, że "zasnął". To mniej więcej podobne na sytuację, opisanej w Piśmie Świętym: "Nauczycielu, toniemy!!!"
Więc jeśli widzimy gwałtowne zmiany, pandemie, zagrożenie wojną i t.d., to w pierwszej kolejności musimy swoje oczy wznieść do Pana Boga, a jako katolicy również do Najświętszej Maryi Panny, bo to ona jest pośredniczką łask.
Jako katolikom nie wolno nam także zapominać, że Papież Franciszek jeszcze w 2022 roku, na święto Zwiastowania - 25 marca, poświęcił Rosję i Ukrainę Niepokalanemu Sercu Maryi, zgodnie z żądaniem Matki Bożej Fatimskiej. Więc nawet jeśli nas spotkają jakieś problemy i trudności, jakiś trudny do zrozumumienia los, musimy zaufać Niepokalanemu Sercu Maryi i zachować spokój. W końcu nic ponad śmierć i Śąd Ostateczny nas nie spotka i przede wszystkim ku temu mamy się przygotować.
W tym wszystkim co zostało wyżej powiedziane, musimy zachować spokój. Nasz los zawsze w rękach Pana Boga. Więc tu nie wolno nam się niepokoić.
O co w takim razie, oczywiście też tylko w ograniczonym stopniu, możemy się niepokoić? Możemy się niepokoić o los ludzi niewierzących i o los naszej kochanej Ojczyzny - Litwy. Niestety dzisiejsza Litwa, jej elity i większość mieszkańców wcale nie są wierzącymi i praktykującymi katolikami.
W związku z tym nie mają wizji nadprzyrodzonej, a reagować najprawdopodobniej będą tylko środkami materialnymi i ludzkimi. Nie warto w tym przypadku oczekiwać dobrych owoców, bo zazwyczaj działania ludzkie nieoparte na wierze, nie przynoszą dobrych owoców.
Co możemy zrobić? W większości przypadków jedynym sensownym działaniem jest modlitwa. Dlaczego? Nasze siły ludzkie są bardzo ograniczone. Ludzie nie są także zjednoczeniu wokół idei, opartej na wierze i prawdzie. Aby tak się stało musimy się przede wszystkim modlić.
Tu może paść pytanie, a jak że aktywizm, budzenie sumień naszych rodaków? Tak to wszystko potrzebne, i to musimy robić, aby na Sądzie Ostatecznym nie zapytano nas: dlaczego nic nie robiliście? Ale musimy także realistycznie patrzyć na sytuację.
Nasze wysiłki są mizerne w porównaniu do potrzeb, które mamy. Aby Litwa się zmieniła, musimy poruszyć setki tysięcy ludzi. To ogromne pieniądze. Takich pieniedzy nikt z nas nie ma. Dlatego znów wracamy do punktu "Jeden" - musimy najpierw się modlić, aby dobry Pan Bóg otworzył przed kimkolwiek bardziej wartym niż my, lub jeśli się taki nie znajdzie, wtedy przed nami, abyśmy mogli takie siły zgromadzić.
Wiadomo maksyma mnichów - "Ora et labora" - Módl się i pracuj. Ale zauważcie - "Módl się" stoi na pierwszym miejscu. Więc najpierw: modlitwa, modlitwa, modlitwa, a potem działanie. Niech Pan Bóg zmiłuje się nad naszą kochaną Litwą, a Matka Boża Miłosiedzia ma Ją w opiece!



Komentarze
Komentarze są moderowane. Różnice zdań są mile widziane, obraźliwe treści — nie.