KONTRASTAS
Wesprzyj
Radzieckie wysiłki zniszczenia rodziny 100 lat temu
Kultura

Radzieckie wysiłki zniszczenia rodziny 100 lat temu

„Vyrai ėmė keisti žmonas su tokiu pat užsidegimu, kokį rodė neseniai atstatyto keturiasdešimties procentų degtinės vartojimui.“

·5 min czytania

Dla uwagi czytelników publikujemy tekst mieszkanki Związku Radzieckiego z lipcowego wydania magazynu The Atlantic z 1926 roku o wysiłkach ówczesnego systemu zmierzających do zniesienia małżeństwa.

„Mężczyźni zaczęli wymieniać się żonami z takim samym zapałem, jaki wykazywali, pijąc niedawno przywróconą na rynek wódkę 40-stopniową.”

***

Kwestia zniesienia instytucji małżeństwa jest obecnie w całej Rosji dyskutowana tak zaciekle i namiętnie, jak nie słyszano od buntowniczych wczesnych dni rewolucji. W październiku ubiegłego roku Centralny Komitet Wykonawczy (CKW) przedstawił projekt ustawy znoszący różnicę między małżeństwami zarejestrowanymi i niezarejestrowanymi oraz przyznający niezamężnej, ale wspólnie mieszkającej kobiecie status prawnej żony i prawa do własności. Jednak ogromny nieprzewidziany opór wobec proponowanej ustawy sprawił, że CKW postanowił odłożyć jej ostateczne przyjęcie na następną sesję, tymczasem zachęcając jedynie do ożywionej powszechnej dyskusji nad tym projektem. 

Od tego czasu fabryki, biura, kluby i inne różne sowieckie organizacje oraz instytucje przyjmowały uchwały za i przeciw projektowi ustawy, a sale miejskie, miasteczkowe i wiejskie nie mogły pomieścić tłumów napływających na zebrania. Aby zrozumieć przyczyny tej gorącej dyskusji oraz namiętnych za i przeciw, trzeba żyć w dzisiejszej Rosji i poczuć tę atmosferę cierpienia, wstrętu, niepewności i tragedii wiszącą nad rosyjską rodziną. 

Kiedy w 1917 roku bolszewicy przejęli władzę, na rodzinę, jak na każdą „burżuazyjną” instytucję, patrzyli z zaciekłą nienawiścią i wyrazili zamiar jej zniszczenia. „Aby zmyć z rodziny kurz osiadły przez wieki, musieliśmy ją dobrze wstrząsnąć i właśnie to zrobiliśmy” – głosiła pani Smidowicz, komunistka kierująca tą dyskusją i aktywnie w niej uczestnicząca. Tak więc jednym z pierwszych dekretów wydanych przez rząd Rosji Sowieckiej zniesiono termin „dziecko nieślubne”. W ten sposób zrównano status prawny wszystkich dzieci, niezależnie od tego, czy urodziły się w małżeństwie, czy nie, i obecnie rząd sowiecki chwali się, że Rosja jest jedynym krajem, w którym nie ma dzieci nieślubnych. Ojciec dziecka jest zobowiązany do przyczyniania się do jego utrzymania, w przypadku rozwodu najczęściej wypłacając matce jedną trzecią swojej pensji, pod warunkiem, że nie ma ona innego źródła utrzymania. 

W tym samym czasie wydano ustawę pozwalającą na rozwód w ciągu zaledwie kilku minut, a rozwodu mógł zażądać każdy z małżonków. Po tej ustawie nastąpił chaos. Mężczyźni zaczęli wymieniać się żonami z takim samym zapałem, jaki wykazywali, pijąc niedawno przywróconą na rynek wódkę 40-stopniową.

„Niektórzy mężczyźni mają dwadzieścia żon, z jedną żyją tydzień, z drugą miesiąc” – oświadczyła oburzona przedstawicielka podczas sesji CKW. „Z wszystkimi tymi kobietami mają dzieci, a te dzieci są wyrzucane na ulicę, ponieważ brakuje wsparcia finansowego.” (dziś w Rosji jest trzysta tysięcy bezdomnych dzieci, które w dosłownym tego słowa znaczeniu są wyrzucone na ulicę. Te dzieci są jednym z największych zagrożeń społecznych naszych czasów, ponieważ stają się zawodowymi przestępcami. Ponad połowa tych dzieci jest uzależniona od narkotyków lub jest zboczeńcami seksualnymi. Wielu komunistów twierdzi, że przyczyną tak dużej liczby tych dzieci jest upadek rodziny.)

Chyba najbardziej ucierpieli na tej rewolucji seksualnej chłopi mieszkający na wsiach. W regionach kraju przetoczyła się prawdziwa epidemia małżeństw i rozwodów. Chłopi, którzy przeżyli w małżeństwie czterdzieści lat, nagle postanowili porzucić żony i ożenić się po raz drugi. Młodzi chłopi patrzyli na małżeństwo jak na ekscytującą grę i zmieniali żony wraz ze zmianą pór roku. Zwyczajem stało się, że dwudziestoletni młodzieniec był już trzykrotnie rozwiedziony, a dziewczyna w tym samym wieku przeszła trzy lub cztery aborcje. Chłopi z Borisowo-Pokrowskoje gorzko narzekali: „Aborcje są hańbą naszych wsi. Wcześniej nawet o nich nie słyszeliśmy.” Jednak kobiety, chcąc się bronić, odpowiadały: „Łatwo wam mówić. Gdybyście sami spróbowali nosić dziecko, inaczej byście śpiewali.” 

Raz omawiałem kwestię częstych rozwodów z przewodniczącym sowieckiej wsi. „Co skłania kobiety do rozwodu?” – zapytałem go. W tym momencie do pokoju weszła około osiemnastoletnia dziewczyna. „Oto ta, która dziś się rozwiodła” – zaśmiał się. „Weź i zapytaj ją.” Jednak gdy się odwróciłem, dziewczyny już nie było, tylko przez okno zobaczyłem ją uciekającą od nas co sił. Wybiegłem za nią i w końcu dogoniłem ją na polach przy wsi. Kiedy usiedliśmy na stogu siana, poprosiłem dziewczynę, aby szczerze ze mną porozmawiała – jak kobieta z kobietą. 

Jej oczy napełniły się łzami, gdy opowiadała, że wciąż kocha swojego dziewiętnastoletniego małżonka, ale on zmusił ją do proszenia o rozwód zaledwie po dwóch miesiącach małżeństwa. Wydawało mu się, że kocha inną dziewczynę i zagroził, że zabije żonę, jeśli ta nie zgodzi się sama go opuścić. 

Przypominam sobie inną ofiarę upadku więzi rodzinnych – wysoką, bladą, cichą Kozaczkę. Jej mąż złożył pozew o rozwód po urodzeniu pierwszego dziecka. Następnie ożenił się z inną kobietą, miał z nią dziecko, ale porzuciwszy ją, wrócił do pierwszej i z nią miał kolejne dziecko. Głęboko wierzącą kobietę dręczyła myśl, że jej drugie dziecko jest nieślubne, mimo że ksiądz zapewnił ją, iż ponieważ Kościół nie uznaje rozwodów, jej związek jest legalny. 

W regionach kraju zdarzyło się kilka dziwnych przypadków nadużyć związanych ze zmiennością przepisów małżeńskich. Wiele kobiet o swobodnym prowadzeniu się uznało, że małżeństwo i rodzenie dzieci to dochodowe zajęcie. Nawiązywały one romanse z synami zamożnych chłopów, a następnie, dążąc do uzyskania alimentów na dziecko, szantażowały ich rodziców. Zdarzały się przypadki, gdy chłopi musieli sprzedać ostatnią krowę lub konia, aby wypłacić żądane alimenty. Ustawa wniosła jeszcze więcej zamieszania, ponieważ dzięki możliwości retroaktywnego stosowania kobiety mogły żądać alimentów nawet na dziecko urodzone wiele lat temu. 

Inni chłopi wykorzystali możliwość łatwego rozwodu i brali „panny młode na lato”. Ponieważ prywatnemu pracodawcy zatrudnianie pracowników w Rosji utrudniają różne zasady i ograniczenia, w niektórych regionach zamożniejsi chłopi brali ślub z silną dziewczyną na sezon żniw i rozwodzili się z nią, gdy tylko kończyły się prace polowe. 

Nowe stosunki seksualne w mieście również spowodowały pewne problemy. Zimą 1924-1925 kilku starszych komunistów oskarżyło młodzież, zwłaszcza studentów, o nadmierne oddawanie się rozwiązłemu życiu i marnowanie zdrowia i energii na luźne związki; studentki oskarżyli o zbyt częste aborcje. „Bądźcie albo studentkami, albo matkami; nie możecie być jednym i drugim w takich warunkach” – tłumaczył współczesnym studentkom rosyjskim jeden z wychowawców. Te oburzone oświadczyły, że miłość jest chyba jedyną pozostałą im tanią rozrywką i zażądały zapewnienia im przynajmniej takich możliwości dokonywania darmowych aborcji, jakie mają robotnice fabryczne. Ponadto stanowczo odparły zarzuty, mówiąc, że bynajmniej nie wszyscy starzy komuniści mogliby być przykładami czystego życia. 

Niektórzy członkowie Związku Młodzieży Komunistycznej, organizacji liczącej obecnie od półtora do dwóch milionów młodych ludzi, uważają, że rezygnacja z tymczasowych stosunków seksualnych jest burżuazyjnym przesądem i grzechem śmiertelnym w oczach komunisty. Niektóre prowincjonalne oddziały tego związku zorganizowały cykl „Precz z wstydem!” i „Precz z dziewictwem!”, ale wkrótce w oficjalnych raportach Komunistycznej Partii i Związku Komunistycznego działania te zostały surowo potępione jako burzliwe odstępstwa od normy. 

Zarówno na wsiach, jak i w miastach bardzo dotkliwy problem niezamężnych matek surowo i bezlitośnie weryfikuje teorie komunistów. We wczesnym okresie rewolucji komuniści wyznawali teorię, że wychowywaniem dzieci i opieką nad nimi powinno zajmować się państwo. Jednak wkrótce okazało się, że państwo, zwłaszcza zniszczona i zubożała wojnami Rosja, nie było finansowo w stanie wziąć na siebie tak ciężkiego brzemienia odpowiedzialności. Dziesięć tysięcy porzuconych dzieci, o których zgłoszono w ciągu nieco ponad pół roku w trzydziestu dwóch prowincjach Związku Radzieckiego, dobrze obrazuje niebezpieczeństwo, jakie stwarza rosnąca liczba włóczących się bezdomnych dzieci, ponieważ ich rodzice nie są w stanie lub nie chcą zaopiekować się potomstwem ze swoich tymczasowych związków. 

Sesja CKW ubiegłej jesieni, podczas której omawiano zniesienie małżeństwa jako instytucji, odbyła się w słynnej carskiej sali tronowej w jednym z pałaców Kremla. Pozłacane ściany i sufity pozostały niezmienione, ale zamiast tronu stoi prosta drewniana konstrukcja używana jako platforma. Tutaj czerwone na twarzy wieśniaczki w czerwonych chustach, robotnicy w prostych ciemnych bluzach, ale bez krawatów i kołnierzyków, komisarze w wysokich butach z cholewami, demokratycznie kręcili się razem i kłócili równie namiętnie. 

Pan Kursky, komisarz sprawiedliwości, olbrzym z ogromnymi żółtymi wąsami, przedstawił projekt ustawy. Wskazał, że chociaż na mocy starego prawa żona nie miała żadnych praw, jeśli nie była oficjalnie zamężna, nowo proponowana ustawa przyznałaby jej takie same prawa jak legalnej małżonce w kwestiach własności i innych. Kolejny punkt głosił, że zarówno mąż, jak i żona będą mieli równe prawa do żądania alimentów od małżonka, jeśli pozostaną bezrobotni lub niezdolni do pracy. Kobieta będzie miała prawo żądać wsparcia finansowego dla swojego dziecka, nawet jeśli w chwili zajścia w ciążę żyła z kilkoma mężczyznami, ale w przeciwieństwie do zwyczaju to ona lub sąd wybierze, który mężczyzna będzie uznany za odpowiedzialnego za utrzymanie. Wydawało się, że komisarz Kursky jest szczególnie dumny z tego punktu, ponieważ niezwykle różni się on od „burżuazyjnych zwyczajów” rozpowszechnionych w Europie i Ameryce. Twierdził, że w tych krajach mężczyzna może przyprowadzić przyjaciela, który oświadczy, że również żył z kobietą, a wtedy nie ma ona jak się bronić. Na wsiach, gdzie nawet dawno pobrani małżonkowie mieszkają z rodzicami, w przypadku żądania przez kobietę alimentów, zgodnie z proponowanym projektem ustawy odpowiedzialna będzie cała rodzina. 

Gdy Kursky skończył swoje sprawozdanie i pozwolił ludziom dyskutować, powstał tak gorący opór, że przedstawiciele wsi i fabryk przemawiali przez kilka dni, a jednocześnie lista chętnych do zabrania głosu wciąż się wydłużała. Najbardziej wszystkich nurtowało pytanie, czy przyznanie niezarejestrowanej żonie wszelkich praw prawnych sprawi, że mężczyźni unikną wielu pochopnych i tymczasowych związków, czy też takie poprawki po prostu doprowadzą do poligamii i poliandrii. 

Komisarz spraw wewnętrznych Biełobrodow dowodził, że państwo nie może uważać małżeństwa za sprawę wyłącznie osobistą. Jego zdaniem stabilne małżeństwa lepiej zapewniłyby edukację dzieci. Twierdził, że zniszczenie rodziny jest przyczyną wielu żebrzących i przestępczych dzieci na ulicach. 

Inny mówca sprzeciwił się proponowanej ustawie, twierdząc, że pojawią się kobiety, które wykorzystają proponowane przez nią liberalne utrzymanie i nawiążą związki z zamożnymi mężczyznami, aby następnie szantażując ich, móc żądać alimentów. Krasikow, zajmujący wysokie stanowisko w Komisariacie Sprawiedliwości, twierdził, że bardzo trudno będzie ustalić, czy ludzie naprawdę żyli w małżeństwie, i wywnioskował, że ustawa zakazująca poligamii będzie martwą literą. Jeden z dyskutantów obrazowo opisał tę kwestię: „Chcecie zamienić Rosję w jedno wielkie małżeństwo, gdzie wszyscy będą poślubieni ze wszystkimi.”

Robotnica z Kostromy, w chustce na głowie, przyłączyła się do ogólnego chóru sprzeciwiających się. „W naszych fabrykach – mówiła – można zauważyć bardzo nieprzyjemne rzeczy. Kiedy tylko młody człowiek nie uczestniczy w działalności społecznej, szanuje swoją żonę. Ale gdy tylko trochę się dorobi, trochę się wykształci, między nimi jakby coś staje. Zostawia żonę z dzieckiem, zamieszkuje z inną kobietą i obie skazuje na biedę i cierpienie. Proszę robotnice o wydanie takiej ustawy, która zapobiegłaby praktyce wielu mężów i wielu żon.”

Pani Gypowa, wieśniaczka z guberni kurskiej, stanowczo domagała się, aby „mężczyznom i kobietom nie pozwalano żyć jak cyganom, bezustannie zmieniającym partnerów. Dzieci przez to zbyt cierpią. Wielu mężczyzn, którzy przez dwadzieścia lat spokojnie żyli ze swoimi żonami, nagle zaczęło krzyczeć: „Teraz jesteśmy wolni. Pozwólcie nam się rozwieść”. Jeśli nie wyznaczymy wyraźnych granic częstym małżeństwom i rozwodom, będziemy musieli omawiać tę kwestię na każdej sesji i nigdy nie osiągniemy dobrych rezultatów.”

Wydawało się, że opozycja wobec proponowanej ustawy skupia się na czterech punktach: 1) zniesie małżeństwo; 2) zniszczy rodzinę; 3) zalegalizuje poligamię i poliandrię; 4) zrujnuje chłopów. 

Wkrótce stało się jasne, że projekt ustawy nie może zostać przyjęty na sesji jesiennej, więc postanowiono przełożyć go na następną sesję. Po około dwóch tygodniach w Moskwie odbyło się masowe zgromadzenie w celu omówienia wniosku. Krylenko, prokurator sowiecki, który w dużym stopniu przyczynił się do powstania projektu ustawy i jest jednym z jego najgorętszych obrońców, twierdził, że rejestracja małżeństwa nie jest ani konieczna, ani ważna, a nawet nie jest pożyteczna. „Po co państwu wiedzieć, kto z kim się żeni?” – wykrzyknął. „Oczywiście, jeśli żyje się razem bez rejestracji, aby sprawdzić, co to znaczy być małżeństwem, może pojawić się poligamia lub poliandria, ale państwo nie może temu zapobiec. Głównym celem państwa socjalistycznego jest wolna miłość; w takim państwie małżeństwo nie będzie ograniczone żadnymi zobowiązaniami, w tym ekonomicznymi, i stanie się całkowicie wolnym związkiem dwojga ludzi. Tymczasem, choć dążymy do wolnego związku, musimy uznać, że w małżeństwie istnieją pewne zobowiązania ekonomiczne, dlatego ustawa podejmuje się ochrony słabszego partnera z ekonomicznego punktu widzenia.”

Lew Trocki również oświadczył, że popiera proponowaną nową ustawę na konferencji pracowników medycznych działających na rzecz dobra matek.  Trocki podkreślił, że taka ustawa nie tylko lepiej ochroni kobiety, ale będzie również korzystna dla dzieci kraju. 

Z drugiej strony pan Sołc, znany i autorytatywny komunistyczny specjalista ds. prawnych oraz jeden z najostrzejszych przeciwników proponowanej ustawy, miał zupełnie odmienne zdanie co do możliwych konsekwencji. Według niego: „Odpowiedzialność za skutki rozwiązłego życia nakładamy teraz na mężczyzn, którzy są temu winni, ale jednocześnie wiemy, że nie są w stanie udźwignąć tego ciężaru odpowiedzialności. Kobiety nie otrzymują nawet setnej części zasądzonych przez sąd alimentów, ponieważ ich małżonkowie po prostu nie mogą ich wypłacić. Wydaje się, że proponowana ustawa jest korzystna dla kobiet, ale w rzeczywistości będzie dla nich bardzo szkodliwa, ponieważ już teraz mężczyźni uciekają od swoich żon, a one na próżno gonią za swoimi mężami i alimentami. Kobiety wdają się w tymczasowe związki, ponieważ mają nadzieję, że prawo ich ochroni. Musimy im powiedzieć, że tylko zarejestrowane małżeństwa obejmują zobowiązania ekonomiczne; wtedy będą ostrożniejsze. Mówicie, że możemy wsadzić płatnika alimentów do więzienia, ale wtedy zabraknie więzień dla winnych. Kobiety same znacznie lepiej się obronią, jeśli będą wiedziały, że nie mogą liczyć na ochronę prawa.”

Pani Smidowicz wyraziła opinię, że rodzina jest nadal potrzebna do wypełniania takich funkcji jak wychowywanie dzieci i innych obowiązków, których państwo na razie nie jest w stanie przejąć. Ustawa jej się podobała, ponieważ uważała, że kobietę najlepiej można chronić prawnie, zapewniając jej prawa żony, niezależnie od tego, czy małżeństwo zostało zawarte, czy nie. „Większość oklaskiwała Sołca – dodała – ponieważ cieszy ich myśl, że zobowiązania dotyczą tylko zarejestrowanego małżeństwa, a jednocześnie można utrzymywać kilka innych związków, nie ponosząc za nie żadnej odpowiedzialności.”

Pani Kołłontaj, najważniejsza przywódczyni rosyjskich feministek i pierwsza kobieta-ambasador (w Norwegii), wniosła ciekawy wkład w tę dyskusję. Nie poparła projektu ustawy, ponieważ nie sądziła, że kobiety będą mogły otrzymać alimenty, zwłaszcza jeśli mężczyzna będzie miał dwie rodziny. Nie popierała rejestracji i jednocześnie nie zgadzała się z wolną miłością. Jako rozwiązanie niepokojącego problemu dzieci zaproponowała schemat „ubezpieczenia małżeńskiego”, zgodnie z którym od każdego dorosłego obywatela Związku Radzieckiego pobierano by coroczną opłatę w wysokości jednego dolara. Dałoby to fundusz w wysokości sześćdziesięciu milionów dolarów rocznie, co wystarczyłoby na utrzymanie wszystkich dzieci urodzonych ze związków wolnej miłości. Zauważyła również, że chociaż współczesna rosyjska młodzież jest oskarżana o rozwiązłe życie i rozrywki, zapomina się, że prostytucja znacznie spadła. (Tutaj bardzo pasuje przysłowie „amatorzy psują zawód”.) 

Jeśli w miastach opinie na temat proponowanej ustawy są podzielone, to na wsiach, gdzie mieszka 80% wszystkich Rosjan, większość jest jej przeciwna. Niedawno oficjalna sowiecka gazeta Izwiestia opublikowała zestawienie opinii chłopów na temat tego projektu ustawy. Chyba najlepiej rozpowszechnioną opinię wyraził A. Płatoj, przedstawiciel chłopów z guberni wołogodzkiej.

Powiedział: „Małżeństwo wśród chłopów nie stało się jeszcze zabawką, modną dziś, ale łamaną jutro lub w następnym tygodniu. Nowa propozycja posiadania wielu żon i mężów jest uważana za nielegalną na wsiach. Odpowiedzialność za grzechy popełnione przez jedną osobę nie powinna być zrzucana na całą rodzinę. Każdy rozwód na wsi powoduje nieporozumienia w rodzinie, wzajemne kłótnie, procesy sądowe, zemstę, morderstwa i upadek. Trzeba pamiętać o wahaniach mieszkańców wsi, ponieważ czują, że nowa ustawa będzie przyczyną poligamii, smutku, demoralizacji i wymarcia narodu.”

Zebranie chłopów, które odbyło się w tatarskiej wsi Tetiuszy, zostało opisane jako „hałaśliwe, nawet burzliwe”. Rozpoczęło się o drugiej po południu i trwało do następnego ranka. Podczas zebrania ludzie jednogłośnie zagłosowali za rejestracją małżeństw. Chociaż w całej Rosji wciąż trwają dyskusje, nieco wątpliwe jest, czy na następnej sesji CKW, która odbędzie się latem, uda się przyjąć ten projekt ustawy, nawet z pewnymi zmianami. 

Szanując powszechne protesty społeczne i opór, Komisariat Sprawiedliwości zgodził się na następujące ważniejsze poprawki do ustawy:

1. Małżeństwa niezarejestrowane uzyskają prawa prawne tylko w przypadkach, gdy strony wzajemnie uznają się za męża i żonę, gdy ich wspólne życie i wspólna własność zostaną ustalone przez sąd lub potwierdzone przez osoby trzecie, albo udowodnione dokumentami i osobistą korespondencją, że wspólnie utrzymywali i wychowywali dzieci. 

2. Mąż lub żona mogą ubiegać się o wsparcie od partnera tylko przez rok, jeśli są niezdolni do pracy, lub przez pół roku, jeśli pozostali bezrobotni. (Zmianę tę wprowadzono ze względu na liczne sugestie, że niektórzy Rosjanie są tak leniwi, że chętnie poślubią pracujące kobiety i nigdy nie będą szukać pracy, jeśli będą mogli żądać wsparcia finansowego od swoich żon) Preferencja będzie przyznawana małżeństwom zarejestrowanym, ponieważ to właśnie rejestracja jest uważana za całkowity dowód małżeństwa. 

3. Za utrzymanie dziecka jednego z członków rodziny odpowiedzialna będzie cała rodzina chłopska, ale przyznana kwota nie powinna być tak duża, aby zrujnowała rodzinę. 

Wątpliwe, czy same techniczne szczegóły proponowanej nowej ustawy małżeńskiej mogły wywołać tak namiętną dyskusję publiczną, ale uwaga społeczeństwa była skierowana na problem stosunków między płciami. Powstała dyskusja pozwoliła wybuchnąć dawno tłumionym uczuciom na ten temat. 

Przebieg dyskusji dość wyraźnie pokazał dwa możliwe kierunki współczesnego rosyjskiego podejścia do problemów małżeństwa, płci i rodziny. Po pierwsze, niewątpliwie zarówno komuniści, jak i społeczeństwo z dezaprobatą zareagowali na nadmierną rozwiązłość. Niektórzy komuniści szczególnie podkreślali, że towarzysz, który poświęca miłości zbyt wiele czasu, nie może należycie wypełniać swoich obowiązków wobec partii i proletariatu. Obecnie komuniści-pisarze często bagatelizują nadmierny seks, przedstawiając go jako objaw burżuazyjnego upadku. Społeczeństwo, a zwłaszcza chłopi, dostrzega trudności, zarówno materialne, jak i inne, które ich spotkały w wyniku zbyt dosłownego zastosowania hasła „wolnej miłości”, dlatego pragną bardziej stabilnych związków w domu. 

Po drugie, teraz już oczywiste jest, że szeroko rozpowszechnione rewolucyjne idee dążące do zniesienia rodziny nie zdołały zniszczyć starych namiętności miłości i zazdrości. Raporty policyjne pełne są przypadków morderstw, przemocy i samobójstw, nawet bardzo okrutnych, popełnionych przez kobiety pod wpływem zazdrości. Jeden z tych przypadków posłuży nam za przykład. Chłop porzucił żonę na wsi i związał się z robotnicą w mieście. Wiejska żona ciągle przyjeżdżała i robiła sceny drugiej żonie, aż ta, rozdrażniona i tracąc panowanie nad sobą, oblała swoją rywalkę benzyną, podpaliła i spaliła. Takie elementarne wybuchy zazdrości są potępiane przez komunistów jako pozostałości burżuazyjnych przesądów, ale wciąż mają miejsce i wiadomo, że nawet żony komunistów popełniają samobójstwa, ponieważ uwaga ich mężów została skierowana gdzie indziej. 

Przetłumaczono z Theatlantic.com

Komentarze

Komentarze są moderowane. Różnice zdań są mile widziane, obraźliwe treści — nie.

  • Brak komentarzy. Bądź pierwszy.