KONTRASTAS
Wesprzyj
Porównanie formacji seminaryjnej przed i po Soborze Watykańskim II
Kultura

Porównanie formacji seminaryjnej przed i po Soborze Watykańskim II

Autor Kontrastas
·5 min czytania
Przez 400 lat po reformie seminariów dokonanej przez Sobór Trydencki życie kleryka wyższego seminarium na całym świecie wyglądało podobnie: ściśle ustalony porządek dnia, obejmujący wczesne wstawanie, Mszę św., brewiarz, różaniec, nawiedzenia Najświętszego Sakramentu, wyznaczone studia (w tym scholastyczną metafizykę), medytację, lekturę duchową, praktyki ascetyczne, ściśle określony strój, rekreację i Wielką Ciszę przed zakończeniem dnia.

Seminarium w Newark

Klerycy diecezji Newark w 1900 r.,
ścisły porządek i powaga

Ten surowy reżim przypominał życie zżytej wspólnoty zakonnej (oczywiście przedsoborowej), ponieważ wymuszał separację od kobiet, zniechęcał do bliskich przyjaźni między klerykami, ograniczał uczniów do terenu seminarium i zabraniał im między innymi uczęszczania do miejsc rozrywki. Święcenia niższe i subdiakonat były obowiązkowe przed święceniami kapłańskimi.

To właśnie ten stały porządek życia seminaryjnego, utrzymywany przez wymogi prawa kościelnego, reformatorzy postępowi pogardliwie nazywali „sztywnością”.

Ale całkowicie nie zrozumieli sedna sprawy. Z tej listy jasno wynika, że zasady, na których opierało się życie w seminarium, wynikały z pragnienia prowadzenia życia bardziej duchowego, modlitewnego i surowego, a celem do osiągnięcia było zbawienie dusz.

Symbolika „hortus conclusus” (ogrodu zamkniętego)

Idea przedsoborowego seminarium – często zlokalizowanego w odosobnionym miejscu i otoczonego murem – polegała na oddzieleniu od świata w celu usunięcia uczniów od pokus, w interesie wyższego powołania do celibatu. Kiedy Sobór Watykański II zachęcał do nieograniczonej otwartości na wartości światowe i na nowo zdefiniował rolę kapłana, model seminarium jako „świata odrębnego” od zwykłego życia został wyśmiany przez postępowców jako głupi i niepraktyczny.

Ogród zamknięty

Zamknięty świat: Seminarium św. Józefa
w Upholland w Anglii

Ci, którzy zdecydowali się zanurzyć w światowych sposobach życia zachęcanych przez Sobór Watykański II, nie docenili, jak bogata symbolika religijna „ogrodu zamkniętego”, sięgająca Pieśni nad Pieśniami (4,12), była niezwykle odpowiednim modelem dla seminarium. Wynika to jasno z następujących analogii.

Po pierwsze, ogród (w przeciwieństwie do Edenu) był interpretowany przez Ojców Kościoła jako alegoria zaślubin między Chrystusem (Oblubieńcem) a Kościołem (Oblubienicą). Wynika z tego, że młodzi mężczyźni, którzy aspirują do kapłaństwa, aby stać się, jak nasz Pan, wyłącznie poślubieni Kościołowi, muszą żyć w warunkach sprzyjających wierności. Najbardziej odpowiednie warunki istniały w seminariach przedsoborowych, gdzie uczniowie byli oddzieleni od światowych relacji, zwłaszcza z kobietami, które mogłyby ich odwieść od kontemplowania życia w celibacie.

Dziewica Jana van Eycka

Nasza Pani przedstawiona w zamkniętym ogrodzie, Jan van Eyck

Po drugie, biblijny obraz hortus conclusus był również stosowany do wiecznego dziewictwa Najświętszej Maryi Panny, o ile ogród Jej łona, dostępny tylko dla Ducha Świętego w momencie Wcielenia, był zamknięty dla wszystkich innych. Ta maryjna doktryna, w którą Kościół wierzył od najdawniejszych czasów, została poetycko wyrażona przez o. Henry'ego Hawkinsa SJ w 1633 r.:

„Dziewica była ogrodem wkoło otoczonym
Różami, liliami i słodkim fiołkiem,
Gdzie wonne zapachy bez zmazy [obrazy] grzechu
Zapraszały BOGA Syna, aby wszedł.” 1


O. Hawkins wspomniał również, że Wcielenie zostało dokonane przez działanie „Ducha Świętego”, działającego „jak subtelny wiatr” – tak subtelny, że narodziny Zbawiciela pozostawiły dziewictwo Maryi nienaruszone.

Dla tych, którzy dążyli do życia w celibacie na wzór czystości Najświętszej Maryi Panny, nie można było wymyślić lepszych warunków mieszkaniowych dla ich formacji niż ochronne mury seminarium. Z powodu słabości upadłej natury, mury te uważano za konieczne, aby w miarę możliwości odgrodzić się od szkodliwych wpływów współczesnego świata. Są one tym bardziej konieczne w dzisiejszych czasach, gdy społeczeństwo jest przesiąknięte materializmem, hedonizmem i erotyzmem.

I po trzecie, zamknięty ogród, święta przestrzeń modlitwy i spokoju odgrodzona od świata zewnętrznego, był uznawany za obraz życia wewnętrznego.

Bez względu na to, jak słuszne były te argumenty na poparcie dawnej decyzji Kościoła o budowaniu seminariów z dala od światowych wpływów i trzymaniu kleryków w odosobnieniu od świeckich, nie wywarły one żadnego wpływu na postępowych reformatorów kierujących seminariami posoborowymi. Powód tego odrzucenia tradycyjnych seminariów nie jest trudny do znalezienia.

Po Soborze Watykańskim II do kleryków wkradła się
swobodna i światowa postawa

Sobór Watykański II wypaczył cele kapłaństwa i Kościoła, pomniejszając ich zasadniczo nadprzyrodzony charakter, jednocześnie kładąc znacznie większy nacisk na działalność świecką i cele humanitarne, które mają być realizowane wspólnie ze wszystkimi mieszkańcami świata. Ten cel postępowców został zauważony przez jednego z Ojców Soboru, biskupa Rudolfa Grabera z Ratyzbony, który oskarżył ich o dążenie do „pozbawienia Kościoła jego nadprzyrodzonego charakteru, połączenia go ze światem... i w ten sposób utorowania drogi do znormalizowanej religii światowej w scentralizowanym państwie światowym”.2

W tym masońskim porządku rzeczy klerykom przedstawia się nowe cele – budowanie wspólnoty na tym świecie – do czego będą potrzebować nowych umiejętności – dialogu, słuchania, solidarności, pojednania, gromadzenia zgromadzeń itp. Ale są one odpowiednie do promowania celów naturalistycznych, co widać po tym, że są wymagane na przykład od każdego delegata związkowego lub przedstawiciela związków zawodowych w świecie pracy. Od kleryków oczekuje się swobodnego i towarzyskiego mieszania się ze świeckimi i przyłączenia się do ich wysiłków, aby „uczynić świat lepszym” dla ludzkości.

I tak seminarium, które – jak wskazuje jego nazwa – powinno być rozsadnikiem powołań w sferze nadprzyrodzonej, staje się placem budowy, gdzie przyszli kapłani odbywają praktyki w naturalistycznych, masońskich projektach. W ten sposób cel hortus conclusus staje się zbędny.

Rewolucyjny Program Podstawowy Formacji Kapłańskiej

Teraz porównajmy tradycyjny sposób kształcenia kapłanów z metodami opartymi na nowej koncepcji kapłaństwa przedstawionej przez Sobór Watykański II. W marcu 1970 r. Kongregacja ds. Wychowania Katolickiego (która wówczas zarządzała seminariami) wydała ogólne wytyczne do wdrożenia przez różne Konferencje Biskupów na całym świecie. Następujące punkty Programu Podstawowego Formacji Kapłańskiej podkreślają, co jest wymagane:
  • „Większy szacunek dla osoby” [tj. należy uwzględniać indywidualne życzenia];

  • Usunięcie wszystkiego, czego powodem jest nieuzasadniona „konwencja” [tj. żadnych praw dla Tradycji];

  • Należy nawiązać autentyczny dialog między wszystkimi stronami [tj. żadnych rozkazów „z góry”];

  • Należy zachęcać do liczniejszych kontaktów ze światem [tj. życie świeckie nie ma być postrzegane jako zagrożenie dla powołań kapłańskich, a środki ostrożności można porzucić];

  • Wszystko, co jest przepisane lub wymagane, powinno ukazywać rację, na której się opiera, i być wykonywane w wolności [tj. nikt nie może być zmuszany do posłuszeństwa].3

Program Podstawowy Stałej Formacji Kapłanów

Te nowe kryteria formacji kapłańskiej wskazują, że dokonała się rewolucja antropocentryczna w odpowiedzi na Sobór Watykański II. Jest to odwrotność tego, co miało miejsce w historii seminariów od czasu ich ustanowienia przez Sobór Trydencki.

Cały ton programu formacyjnego zdradza jego subiektywistyczne fundamenty, ponieważ nad prawdą obiektywną przedkłada się osobiste życzenia podmiotu, co sprzyja egoizmowi, a ostatecznie pewnego rodzaju samoubóstwieniu. Program Podstawowy Formacji Kapłańskiej jest przykładem nowej religii „personalizmu” przedstawionej przez Sobór Watykański II pod pozorem „godności człowieka”.

Wszystko to pokazuje, że koncepcja władzy sprawowanej przez przełożonego została zmieniona w spotkanie umysłów w braterskiej relacji między równymi. Nowy rodzaj posłuszeństwa jest błędną nazwą, ponieważ nie obejmuje poddania własnej woli woli innej osoby, a jedynie wzajemne porozumienie będące wynikiem dialogu.

Jest oczywiste, że katolicka idea władzy (której należy być posłusznym, ponieważ pochodzi od Boga) została tutaj odrzucona na rzecz autonomii człowieka, który decyduje według własnych pragnień, czy być posłusznym, czy nie. W ten sposób cel kapłaństwa utracił swoją transcendentną orientację i jest teraz przede wszystkim służbą człowiekowi.

Aby uzupełnić Program Podstawowy Formacji Kapłańskiej, o. John J. Harrington CM, doradca Amerykańskiej Konferencji Biskupów, sporządził w 1973 r. listę postulatów, które zostały następnie przyjęte w seminariach w USA:
  • „Częste spotkania „jeden na jeden” o długim czasie trwania z innymi klerykami, podczas których obie strony ujawniają się dość całkowicie i mówią sobie o wzajemnym szacunku;

  • Częste nieformalne spotkania kleryków, które mogą pochłonąć dużo czasu w ciągu dnia pracy;

  • współcześni klerycy

    Klerycy w Seminarium Ducha Świętego w Irving w Teksasie, zanurzeni we współczesnym świecie

  • Celebracje liturgiczne, w których nacisk kładzie się często na wspólne zrzucanie zahamowań, skrót do „poczucia jedności z Panem i ze sobą nawzajem”;

  • Apostolstwo wśród młodzieży, w którym akceptacja jest łatwo uzyskiwana i udzielana;

  • Unikanie stroju lub zachowania, które odróżniałoby go [kleryka] od jego rówieśników i w ten sposób mogłoby utrudnić akceptację przez innych;

  • Kursy i zajęcia, które będą natychmiastową pomocą w jego problemie „przynależności”.4

Konsekwencje moralne tego programu były druzgocące dla Kościoła. Nie tylko zachęca on do niewłaściwych relacji między młodymi mężczyznami, ale także pozwala na otwarte praktykowanie występków poprzez system braku odpowiedzialności. Związek między porzuceniem dawnej „sztywności” życia seminaryjnego a posoborowym upadkiem katolickiej moralności nie mógł być bardziej oczywisty. A jednak to dawna „sztywność” jest obwiniana za wszystkie bolączki Kościoła po Soborze.

Tak oto irlandzki ksiądz, o. Hugh Behan – wyświęcony w 1964 r. – wyraził swoją krytykę „starej gwardii” profesorów seminarium:


O. Hugh Behan

O. Hugh Behan w 1960 r.; dziś, po prawej,
jest oskarżany o molestowanie nieletnich

„[Byli] więźniami systemu negatywnej teologii i kultury, która była destrukcyjna i wywołała kryzys, z którym mamy do czynienia dzisiaj. Dlatego podkreślano podejrzenia co do przyjaźni nawet między osobami tej samej płci w seminariach i klasztorach oraz niebezpieczeństwa przyjaźni ze świeckimi, a prawie nie mówiono nic o pięknie, mocy i znaczeniu miłości Bożej, która jest nam dana w życiu innych osób.”5

Przypadek o. Behana ilustruje konsekwencje fałszywego optymizmu co do natury ludzkiej, który był głównym tematem Soboru Watykańskiego II i „Nowej Ewangelizacji”. Reformatorzy zabrali się za niszczenie samych warunków, które w odwiecznej mądrości Kościoła uważano za niezbędne do wspierania świętości w klerykach – ścisłej dyscypliny, nacisku na pokutę i ascezę, tradycyjnej, pełnej reguł liturgii seminariów.

Wszystko to porzucono w interesie większej wolności i samostanowienia, jak widać z powyższej listy. Wraz z rozluźnieniem obyczajów zachęcanym przez Sobór Watykański II, nie dziwi, że kryzys nadużyć duchowieństwa wybuchł w latach 70. XX wieku, a Kościół cierpi jego konsekwencje do dziś.

Nie bez znaczenia jest, że po tym, jak o. Behan skrytykował przedsoborowe nauczanie za kładzenie „zbyt dużego nacisku na winę, zwłaszcza grzechy seksualne”, 6 sam został usunięty z posługi przez biskupa diecezji Jefferson City w 1999 r. w związku z oskarżeniami o niewłaściwe zachowanie seksualne sięgające lat wstecz.



  1. Henry Hawkins SJ, Partheneia sacra, or, The mysterious and delicious garden of the sacred Parthenes: symbolically set forth and enriched with pious devises and emblemes for the entertainment of devout soules, contrived all to the honour of the incomparable Virgin Marie, Mother of God, for the pleasure and devotion especially of the Parthenian Sodalitie of her Immaculate Conception, Rouen: John Cousturier, 1633, s. 13.
  2. Rudolph Graber, Athanasius and the Church of Our Times, Londyn: Van Duren, 1974, s. 37.
  3. Kongregacja ds. Wychowania Katolickiego, Program Podstawowy Formacji Kapłańskiej, Wstęp § 2, Krajowa Konferencja Biskupów, Waszyngton, 1970.
  4. John J. Harrington CM, „Ten Years of Seminary Renewal”, American Ecclesiastical Review, listopad 1973, t. 167, zeszyt 9, s. 589
  5. O. Hugh Behan, „Whatever became of Adolphe Tanquerey?”, The Furrow, t. 28, nr 3, marzec 1977, s. 169
  6. O. Hugh Behan, redaktor Catholic Missourian, gazety diecezji Jefferson City, „The Faithful Departing”, The Furrow, t. 49, nr 4, kwiecień 1998, s. 244

Opublikowano 27 października 2023

Źródło: https://www.traditioninaction.org/HotTopics/f228_Dialogue_131.htm

Komentarze

Komentarze są moderowane. Różnice zdań są mile widziane, obraźliwe treści — nie.

  • Brak komentarzy. Bądź pierwszy.