W mrożącej krew w żyłach ilustracji bezprawia, jakie niekontrolowana masowa migracja sprowadziła na Wielką Brytanię, prowadzący GB News Patrick Christys ujawnił, że on i jego ciężarna żona zostali zmuszeni do ucieczki z londyńskiego domu w środku nocy po tym, jak policja wydała formalne ostrzeżenie o zagrożeniu życia. Groźba, związana bezpośrednio z jego dziennikarskim śledztwem dotyczącym gangów przemytników ludzi działających przez kanał La Manche, podkreśla bezczelną bezkarność, z jaką działają obecnie te siatki przestępcze – oraz niebezpieczeństwo, na jakie narażeni są ci, którzy odważą się je ujawnić.
Nocna ewakuacja
Zgodnie z wywiadem opublikowanym w „The Mail on Sunday” 16 sierpnia 2026 roku, Christys nadawał na żywo, gdy jego żona, również prowadząca GB News Emily Carver, zadzwoniła podczas przerwy reklamowej, aby powiedzieć, że policja jest w ich mieszkaniu. Po powrocie do domu tuż po północy funkcjonariusze odczytali oficjalne zawiadomienie, w którym stwierdzono, że z powodu jego relacji o zorganizowanych grupach przestępczych w północnej Francji członkowie tych grup dążą do wyrządzenia mu „poważnej krzywdy”. Według doniesień służby wywiadowcze uważały, że ich życie jest zagrożone.
Para otrzymała zalecenie, aby natychmiast się spakować, unikać korzystania z własnego samochodu na wypadek, gdyby został naruszony, i udać się czarną taksówką w bezpieczne miejsce. Następnego dnia zainstalowano alarm antynapadowy, ale rodzina od tego czasu wymaga całodobowej ochrony. Oficjalne ostrzeżenie nigdy nie zostało wycofane, a Christys nie został poinformowany, kto stoi za groźbą ani czy niebezpieczeństwo minęło.
Odważne śledztwo dziennikarza
Groźba nastąpiła po lipcowym śledztwie Christysa z 2025 roku, które ujawniło, jak sieci przemytników ludzi otwarcie reklamowały swoje usługi na TikToku, a następnie przenosiły rozmowy na WhatsApp. Gdy władze nie podjęły działań, Christys wraz z ekipą filmową udał się do Calais, gdzie do południa skonfrontował się z trzema podejrzanymi przemytnikami. Podczas tych spotkań grożono mu śmiercią. Nagranie zostało wyemitowane przez GB News, a Christys twierdził również, że jeden z mężczyzn później śledził go na londyńskiej ulicy – przed szpitalem, w którym jego żona urodziła ich syna.
Policja metropolitalna nie skomentowała publicznie konkretnego ostrzeżenia ani usunięcia alarmu antynapadowego, który wykonawcy później odłączyli na około 10 dni z powodu braku sprzętu. Ta pozorna obojętność stanowi wyraźny kontrast z pilnością, z jaką państwo ściga inne przestępstwa.
Szerszy kryzys
Ten incydent jest tylko jednym z objawów szerszej porażki w zabezpieczeniu brytyjskich granic. Dane Ministerstwa Spraw Wewnętrznych pokazują, że w 2025 roku około 41 000 osób przekroczyło kanał La Manche małymi łodziami – o 13 procent więcej niż w 2024 roku i drugi najwyższy roczny wynik w historii. Tymczasem władze brytyjskie przeznaczyły 662 miliony funtów (767 milionów euro) dla Francji w latach 2026-27–2028-29 na wzmocnienie operacji przeciwko nielegalnej migracji, a mimo to gangi pozostają zuchwałe.
- 41 000 przekroczeń kanału La Manche w 2025 roku, wzrost o 13% w porównaniu z 2024 rokiem
- 662 miliony funtów przeznaczone dla Francji na operacje antymigracyjne
- 344 alerty dotyczące bezpieczeństwa dziennikarzy w Europie w 2025 roku, wzrost o 29%
Ci handlarze ludźmi chcieli zabić mnie w moim własnym domu, podczas gdy moja żona była w ósmym miesiącu ciąży. Czują się tak zuchwali, że myśleli, iż mogą zabić dziennikarza telewizyjnego we własnym domu i ujdzie im to na sucho.
Dramat Christysa to druzgocące oskarżenie systemu, który przedkłada prawa nielegalnych migrantów nad bezpieczeństwo własnych obywateli. To surowe przypomnienie, że konsekwencje otwartych granic nie są abstrakcyjne – mierzy się je zastraszonymi rodzinami, skompromitowanymi dziennikarzami i społeczeństwem coraz bardziej oblężonym. Władze muszą działać zdecydowanie, aby rozbić te siatki i przywrócić rządy prawa.
Šaltinis: Brussels Signal — https://brusselssignal.eu




Komentarze
Komentarze są moderowane. Różnice zdań są mile widziane, obraźliwe treści — nie.