Głębokie zainteresowanie zmarłego papieża Benedykta XVI czasami ostatecznymi jest dobrze udokumentowane, jednak pozostawał on wyraźnie powściągliwy w publicznych wypowiedziach na temat Antychrysta i sądu ostatecznego. Niedawny esej VoegelinView, rozwijający wcześniejszy artykuł z First Things, bada przyczyny tej ostrożności, oferując spostrzeżenia, które rezonują z tradycjonalistami katolickimi, ceniącymi zarówno wierność doktrynalną, jak i duszpasterską roztropność.
Ograniczenia akademickie i duchowe
Esej sugeruje, że formacja akademicka Benedykta oraz wrogość nowoczesnego uniwersytetu wobec rzeczywistości nadprzyrodzonych tłumaczą część jego powściągliwości. Poważne rozważanie możliwości obecności Antychrysta to akademickie samobójstwo, podobnie jak obrona monarchii w sposób Arystotelesa i świętego Tomasza. Co więcej, moralne niebezpieczeństwa spekulatywnego proroctwa są realne: historia usiana jest tymi, którzy fałszywie twierdzili, że rozeznają znaki, sprowadzając dusze na manowce.
“Benedykt mógł wierzyć, że jego apokaliptyczne przepowiednie byłyby proroctwami samospełniającymi się, wyprowadzającymi jego owczarnię z równowagi i oddalającymi ją od Kościoła.”
Ostrzeżenia samego Kościoła
Esej wskazuje na Sobór Laterański V (1512–1517), który wyraźnie zabronił kapłanom głoszenia ustalonych czasów przyszłych nieszczęść lub nadejścia Antychrysta, nazywając takich przepowiadaczy kłamcami. Ten dekret nawiązuje do odrzucenia przez świętego Augustyna prób poznania czasu powtórnego przyjścia. Jednakże Katechizm Rzymski, wydany po Trydencie, zdaje się zachęcać do rozpoznawania znaków czasu. Pozorna sprzeczność, jak argumentuje esej, zostaje rozwiązana przez zrozumienie natury wiedzy prorockiej.
Mistyczny klucz: święty Albert i Hildegarda
Esej zagłębia się w epistemologię świętego Alberta Wielkiego, który nauczał, że prawdziwe zrozumienie Apokalipsy wymaga przenikniętej łaską, intuicyjnej wiedzy podobnej do tej, jaką posiadał święty Jan Ewangelista. Taka mistyczna wnikliwość jest rzadka i nie podlega demokratycznej dystrybucji. Dlatego uznanie przez papieża Benedykta świętej Hildegardy z Bingen za Doktora Kościoła jest znaczące: posiadała ona takie prorocze dary. W przemówieniu do Kurii Rzymskiej w 2010 roku Benedykt wyraźnie powiązał jej wizję kościoła przybrudzonego kurzem ze skandalami wykorzystywania seksualnego duchownych, sugerując głębsze, ukryte znaczenie.
- Akademicka ostrożność i duchowa roztropność Benedykta ukształtowały jego publiczne milczenie.
- Dekret Soboru Laterańskiego V przeciwko spekulatywnemu proroctwu pozostaje aktualny.
- Epistemologia świętego Alberta podkreśla potrzebę łaski w interpretacji Apokalipsy.
- Wizje Hildegardy z Bingen oferują prorocką perspektywę dla naszych niespokojnych czasów.
Esej kończy się stwierdzeniem, że eschatologiczne zainteresowanie Benedykta, dalekie od bycia prywatną dziwaczką, było troską duszpasterską zakorzenioną w tradycji Kościoła. Jego ciche wskazówki kierują nas do pism Hildegardy i pokory wymaganej do ich właściwego czytania, zwłaszcza w epoce głębokiego kryzysu.
Šaltinis: VoegelinView — https://voegelinview.com




Komentarze
Komentarze są moderowane. Różnice zdań są mile widziane, obraźliwe treści — nie.