Narracja słowackich liberalnych mediów się zmienia: jeśli wcześniej obiecywano, że „niewidzialna ręka rynku” rozwiąże wszystkie problemy, to teraz zachodnie elity proponują nowe panaceum – masową migrację. Według danych Eubrief.sk, od 2020 do 2026 roku liczba cudzoziemców z krajów spoza UE pracujących na Słowacji wzrosła z 43 tys. do 120 tys. Ta zmiana jest przedstawiana jako szansa na „ożywienie słabszych regionów”, ale czy rzeczywiście odpowiada rzeczywistości?
Europejska propaganda: migracja jako wybawienie
Eubrief.sk, dawny Euractiv.sk, z zapałem ogłasza, że migracja mogłaby pobudzić zapóźnione regiony. Jednak pojawia się zasadnicze pytanie: dlaczego przez 35 lat politycy kraju nie potrafili ich ożywić sami? Czy naprawdę obcokrajowcy mają stać się wybawicielami tam, gdzie miejscowym się nie udało? Staje się to swoistą „cnotą z konieczności”, gdy eurooptymiści cieszą się możliwością „wzbogacenia” różnorodności etnicznej, zamiast rozwiązywać wewnętrzne problemy.
Interesy korporacji i nierówności regionalne
Co ciekawe, międzynarodowe korporacje, które miały uczynić Słowację „tatrzańskim tygrysem gospodarczym”, częściej wybierają zagranicznych pracowników niż lokalnych. Są tańsi i łatwiej ich wykorzystać. Mimo że w kraju jest ponad 100 tys. zarejestrowanych bezrobotnych i drugie tyle niezarejestrowanych, pracodawcy nadal preferują cudzoziemców. Ponadto cudzoziemcy najczęściej udają się na zachodnią Słowację, a nie do wschodnich regionów, które miały „ożywić”:
- Udział kraju bratysławskiego wzrósł z 31,6% do 43,8%
- Kraje bańskobystrzycki, preszowski i koszycki łącznie zmniejszyły się z 12,9% do 7,7%
- Najwięcej przybyszów z Indii, Uzbekistanu, Wietnamu, Filipin i Nepalu
Tak więc „ożywienie słabszych regionów” staje się fikcją – w rzeczywistości migracja tylko jeszcze bardziej wzmacnia dominację zachodniej części kraju.
Ostrzeżenia ekspertów i zagrożenie dla tożsamości narodowej
Viliam Páleník, prezes Instytutu Zatrudnienia i ekonomista SAV, zwraca uwagę na sprzeczność polityki rządu: z jednej strony deklaruje on wrogość wobec imigracji, z drugiej chce zagranicznej siły roboczej. Twierdzi, że prędzej czy później zakończy się to stałym osiedleniem. Ponadto krytykuje rząd za uleganie presji pracodawców, zamiast tworzenia skutecznych programów zatrudnienia dla lokalnych długotrwale bezrobotnych. Taka polityka, jego zdaniem, konserwuje napięcia społeczne i prowadzi do przyszłych konfliktów.
“Rządowi zapewne łatwiej ulec presji pracodawców, niż tworzyć masowe, skuteczne polityki zatrudniania naszych długotrwale bezrobotnych. Wraz z wstrzymaniem dotacji do „dolin głodu” konserwuje to ich złą sytuację i stwarza przesłanki do przyszłych napięć społecznych.”
To nie jest tylko kwestia ekonomiczna. To kwestia przyszłości narodu. Gdy do kraju napływają przedstawiciele różnych kultur i religii, nieuchronnie zmienia się jego tożsamość. Już teraz słychać historie o „sezonowych” pracownikach z Kaukazu, którzy zostają na stałe, ich dzieci chodzą do szkół, a w przyszłości możemy spodziewać się wzrostu sprzedaży dywaników modlitewnych. Czy taka cena jest warta wątpliwych korzyści ekonomicznych?
Źródło: christianitas.sk — https://christianitas.sk




Komentarze
Komentarze są moderowane. Różnice zdań są mile widziane, obraźliwe treści — nie.