Zromantyzowana wizja
Bauerlein, emerytowany profesor anglistyki, przeciwstawia abstrakcyjny obraz ubogich przedstawiony przez papieża swoim młodzieńczym doświadczeniom w zaniedbanej kamienicy w Los Angeles. Spotkał tam sąsiadów, którzy nie byli jedynie „potrzebującymi” i „podobnymi do Chrystusa”, ale także, czasami, nieuprzejmymi, prostackimi i moralnie skompromitowanymi – jak mężczyzna, który puszczał głośną muzykę i przeklinał zarządcę, czy kobieta, która obnażyła się przed przechodniem. To nie są wyidealizowane postacie z papieskiej prozy, ale prawdziwi, niedoskonali ludzie.
Adhortacja, licząca ponad 50 000 słów i wspominająca „ubogich” 275 razy, przedstawia ubogich jako „czystszych, świętszych i bardziej niewinnych”, posiadających „niezwykłą wnikliwość” i uprzywilejowany dostęp do Chrystusa. Podczas gdy papież odwołuje się do Pisma Świętego i tradycji, aby uzasadnić „opcję preferencyjną” na rzecz ubogich, Bauerlein twierdzi, że ta zromantyzowana wizja jest zarówno empirycznie niejasna, jak i teologicznie problematyczna.
Moralna złożoność ubóstwa
Bauerlein podkreśla, że ubóstwo nie automatycznie nadaje cnoty. „Ubodzy są tak samo moralnie skompromitowani jak wszyscy inni, choć w inny sposób, ze względu na presję związaną z przetrwaniem” – pisze. Kwestionuje on milczące zaprzeczenie osobistej odpowiedzialności przez papieża, zauważając, że dokument odrzuca „przekonanie, że są oni odpowiedzialni za swoją sytuację” jako uprzedzenie. Jednak, jak zauważa Bauerlein, „bardziej konkretne przedstawienie wyborów, jakich dokonali ubodzy, i nawyków, które ukształtowali, mogłoby osłabić nasze współczucie”.
“Ubodzy są tak samo moralnie skompromitowani jak wszyscy inni, choć w inny sposób, ze względu na presję związaną z przetrwaniem.”
Wezwanie do uczciwej miłości bliźniego
Potwierdzając obowiązek pomocy ubogim, Bauerlein sprzeciwia się „mistyczno-poznawczo-moralnej linii” między bogatymi a biednymi, którą uważa za manipulacyjny środek retoryczny. Wzywa do miłości bliźniego opartej na prawdzie, a nie sentymentalizmie. „Nie lubię być zmuszany lub manipulowany do miłości bliźniego” – stwierdza, dodając, że prawdziwe współczucie musi uznawać pełne człowieczeństwo ubogich, w tym ich ułomności.
W czasach, gdy Kościół coraz głośniej mówi o sprawiedliwości społecznej, krytyka Bauerleina stanowi konieczną korektę. Przypomina nam, że Ewangelia wzywa nas do miłości bliźniego, nie jako abstrakcyjnej kategorii, ale jako człowieka z krwi i kości, który ma zarówno godność, jak i grzech. Jako katolicy musimy oprzeć się pokusie ubóstwiania ubóstwa lub sprowadzania ubogich do przedmiotów naszej litości. Zamiast tego mamy widzieć w nich Chrystusa, jednocześnie uznając ich potrzebę nawrócenia – tak jak my wszyscy.
Šaltinis: Crisis Magazine — https://crisismagazine.com



Komentarze
Komentarze są moderowane. Różnice zdań są mile widziane, obraźliwe treści — nie.