Oślepiająca eksplozja zabiła wszystkich w promieniu jednej mili od „ground zero” – szacuje się, że 60 000 mężczyzn, kobiet i dzieci.
Tego dnia wydarzył się cud, o którym niewielu słyszało.
Jedynymi ocalałymi w tym promieniu jednej mili było ośmiu jezuickich księży.
Ci ośmiu mężczyzn, podobnie jak ośmiu ocalałych z Wielkiego Potopu, oddaliło się od miejsca wybuchu atomowego i dożyło starości bez skutków promieniowania.
Ojciec jezuita Hubert Schiffer, jeden z ocalałych, w chwili wybuchu w Hiroszimie w 1945 roku miał trzydzieści lat.
Następnie, w święto Przemienienia Pańskiego, odprawiał Mszę Świętą, a po niej usiadł do śniadania, gdy okna ze wszystkich stron zalało światło.
Oto opis ojca Schiffera tego, co się stało: „Potworna eksplozja wypełniła powietrze jednym potężnym grzmotem. Niewidzialna siła uniosła mnie z krzesła, rzuciła w powietrze, wstrząsnęła mną, pobiła i wirowała mną w kółko.”
Odniósł kilka drobnych obrażeń, ale amerykańscy lekarze wojskowi potwierdzili, że on i jego siedmiu towarzyszy nie doznali ani poważnych obrażeń, ani szkód popromiennych.
Gdy zapytano go, dlaczego on i jego współbracia jezuici pozostali nietknięci, podczas gdy wszyscy inni w promieniu jednej mili zginęli, ojciec Schiffer odpowiedział:
„Przeżyliśmy, ponieważ żyliśmy przesłaniem z Fatimy. W tym domu codziennie żyliśmy i modliliśmy się na różańcu.”
Ta historia przypomina nam o ocaleniu Noego w arce, ocaleniu Daniela w jaskini lwów, a przede wszystkim o zachowaniu Ananiasza, Azariasza i Mizaela w rozpalonym piecu Nabuchodonozora.



Komentarze
Komentarze są moderowane. Różnice zdań są mile widziane, obraźliwe treści — nie.